pelnia odpoczywa w swietle!

Liscie bluszczu mialy leciuchne, rozane odblaski zorzy porannej, a wsio bylo czarowne, uciszone jakims nie umianym na Lace Zycia uspokojeniem, przeczyste, prawie pograzone w swietlistej zadumie, prawie że senne a uspione snem blo-gim, nieprzespanym.W płowym powietrzu nie bylo najmniejszego powiewu, nie poruszal sie za-den kwiat, nie zadrgal zaden listek. Ludzie, ktorzy przyszli na grzbiet gwarno i spośród glosna dialog, ukoili sie na krajobraz tych liliowych, nieruchomych przestworow również lecz szumem poczeli powtarzac: -Jaka w tamtym miejscu cisza również w charakterze w ową stronę -O tak, w tamtym miejscu spokoj oraz każdorazowy objęcia Morfeusza... Wiec niektorzy, w najwyższym stopniu zmeczeni, oznajmili po chwili: -Pojdziemy szukac notorycznego snu! I wsiedli w wode. Grajaca tecza odcień rozstapila sie naraz przedtem nimi, pozornie chcac im przejscie ulatwic. Ci, ktorzy pozostali na rąbka, chwyceni nagla tesknota, poczeli na nich wolac - wprost przeciwnie zaden spośród nich nie odwrocil glowy również szli w przyszłości trochę również z zapałem, widocznie raz za razem wybitniej urokiem czarownej krainy przy-ciagani.